Dziennik Przeglądu Hodowlanego 7.10.2009r
Dzień trzeci - Walewice
Kiedy wyszliśmy rano z hotelu bardzo ucieszyła nas panująca na zewnątrz temperatura, znacznie wyższa od wczorajszej. Przedzierające się przez chmury słońce towarzyszyło nam, gdy zwiedzaliśmy park pałacowy, sam pałac, a także walewicką stadninę. Pokazano nam w ręku czołowe ogiery, a także ich potomstwo. Sędziowie, handlerzy, a także my zachwycaliśmy się urodą całego kompleksu, a Holendrzy nazbierali sobie żołędzi dębu królewskiego obiecując, że spróbują je zasadzić u siebie.
Koło południa opuściliśmy z żalem teren stadniny ruszając w kierunku Mazur. W Pułtusku zatrzymaliśmy się na obiad. Miejscowa kobieta doradziła nam bar Okruszek, który okazał się być żywcem wyjęty z okresu komunizmu kultywujący najlepsze tradycje barów mlecznych i podobnych. Świetne domowe obiady przypadły nam wszystkim do gustu.
Do Wydmin dotarliśmy już po zmierzchu. Sędziowie zatrzymali się w małym pensjonacie nad brzegiem jeziora, a Monika z radością witała perspektywę snu we własnym łóżku.