Ważne!
Przegląd Hodowlany - Radosław
Zestawienie wyników Przeglądu Hodowlanego w Radosławiu
 
Test IBOP - wyniki
Zestawienie wyników I Testu Przydatności Koni Fryzyjskich ( IBOP) Ranczo Radosław 28.08.2010r.
 
Przegląd Hodowlany 10.2010r.
Przypominamy Hodowcom że termin zgłaszania koni do październikowego przeglądu w Ostrzeszowie i Czarnówce
 
Test IBOP 2010
Katalog koni biorących udział w teście IBOP i Przeglądzie Hodowlanym 28.08.2010 jest dostępny TUTAJ
 
Przegląd Hodowlany 2010
Przegląd z udziałem holenderskiej komisji KFPS
 
Zasady przeprowadzania testu użytkowego - IBOP
Zaktualizowane zasady i kryteria testu IBOP można znaleźć TUTAJ
 
Protokół Zebrania Walnego za 2009 rok
Protokół jest dostępny u Sekretarza Związku. Kontakt pod adresem e - mail: nikonorow@o2.pl.
 
Uwaga oszustwo!
W ostatnim czasie, w internecie pojawiło się sporo ogłoszeń
 
Test IBOP
Próba użytkowa dla koni fryzyjskich w 2010 r.
 
Uwaga Hodowcy!
Rejestracja źrebiąt urodzonych w 2009 r.
 
Home Do poczytania Wydarzenia Kurs sędziowania koni fryzyjskich, część druga, 11-12.01.2010r

Kurs sędziowania koni fryzyjskich, część druga, 11-12.01.2010r

Anna Szczepańska

          Po Centralnym Przeglądzie Ogierów (CK) w Leeuwarden i wypoczynkowej niedzieli, w poniedziałek i wtorek odbyła się druga część kursu z sędziowania koni fryzyjskich. Do uczestnictwa w nim miały prawo tylko osoby, które zaliczyły część pierwszą, wieczorami jednak były zajęcia dodatkowe dla wszystkich zainteresowanych.
          I tu chciałoby się powiedzieć "nie bacząc na wichury i mrozu ostre szpony stawili się dzielnie"... no, może nie rycerze królestwa, ale ci, którym rasa fryzyjska jest bliska, a głód wiedzy zawsze doskwiera. Faktem jest, że jak jeżdżę na przeglądy regularnie od 10 już lat, tak po raz pierwszy spotkałam się z sytuacją, kiedy w Holandii był większy mróz, niż w Polsce. Nasz kraj reprezentowali oprócz mnie jeszcze Daniel Kozacz w pełnym wymiarze czasu i młoda hodowczyni Asia Frycze wieczorami (choć sekundowała nam cały czas i wyłapywała co się dało z wykładów siedząc na uboczu). Kursanci podzieleni byli na dwie grupy. Pierwsza, w której byli uczestnicy z Australii, Danii, Niemiec i Szwecji, miała zajęcia w Nijega w stajni rodziny v/d Weide, zaś nasza (Polska, Włochy, RPA, Anglia, USA) w stajni w Hemrik, w której stacjonują konie i jeźdźcy grupy Fryso Huys.
            Poniedziałek rozpoczął się od przypomnienia teorii po czym poszliśmy na halę oceniać konie. W sumie oceniliśmy i omówiliśmy 6 koni w różnym wieku i różnej płci, lepszych i gorszych. Nasz nauczyciel, Jan Hendriks, zwracał nam uwagę na to, byśmy nie szukali tylko wad koni, ale widzieli ich dobre strony.
Grupa wesoła, więc i żartów nie brakowało.
           W świetnych nastrojach pojechaliśmy do Nijegi, gdzie po kolacji złożonej z typowo holenderskich potraw, odbyło się pierwsze z wieczornych szkoleń. Tematem było przygotowanie konia do przeglądu (strzyżenie, pielęgnacja) oraz trening młodego konia w zaprzęgu. Wykładowca wspaniale ukazywał różne metody uwypuklania zalet konia i tuszowania jego drobnych wad. Pamiętam zajęcia z nim z letniego kursu, kiedy pokazywał nam pracę na lonży i muszę przyznać, że jest człowiekiem z wielkim sercem dla koni, wspaniałym do nich podejściem i dużym wyczuciem popartym doświadczeniem.
          Wtorek również rozpoczął się krótkim przypomnieniem teorii, tym razem dotyczącej wad budowy i chorób układu ruchowego. Potem znowu hala i ocena. Tym razem dostaliśmy formularze LS i ocenialiśmy konie szczegółowo. Kiedy na halę weszła prześliczna kobyła Daniel natychmiast stwierdził  "modela", choć jeszcze nawet w ruchu nie mieliśmy jej okazji zobaczyć. Jak się okazało miał rację, a klacz jest jedną z najcenniejszych matek zarejestrowanych w księdze stadnej, o czym później poinformował mnie towarzyszący nam przez jakiś czas "nadworny" weterynarz KFPS.
          Popołudniu przyszedł czas stresu - egzamin. Cztery konie w różnym wieku, wszystkie płci męskiej, choć nie koniecznie ogiery i wszystkie ocenialiśmy równolegle z naszym nauczycielem, najpierw każdego z osobna, a później wszystkie w grupie ustalając ranking. Nie powiem, żeby była to bardzo prosta sprawa, szczególnie, że w naszej czwórce był Jasper 366, który z racji wieku i kariery sportowej nie ma już może perfekcyjnie suchych nóg, a jego grzebień nieco opada, jednak jego kłus jest nieporównywalny do pozostałych koni, choć mieliśmy świadomość, że to również w pewnej mierze kwestia treningu. Oczywiście teoretycznie nie mieliśmy pojęcia, że przed nami stoi uznany ogier, a handler robił wszystko, żeby tego nie ujawnić (włącznie z tym, że "nie był pewien" czy to ogier czy wałach...), jednak jak tu nie rozpoznać Jaspera? Wielu z nas zgodnie uznało, że podział koni na grupy wiekowe stosowany na CK jest jak najbardziej uzasadniony.
           Po ocenie i rankingu Jan zebrał nasze karty ocen i z każdym indywidualnie omawiał noty. Ja usłyszałam, że jestem bardzo łagodna dla koni, bo niektóre z ocen były nieco (o pół punktu) zawyżone względem jego arkuszy. Co usłyszeli inni, tego nie wiem, gdyż rozmowy egzaminacyjne odbywały się na uboczu. W każdym razie wszyscy zdali, a przy rozdaniu certyfikatów tak Jan, jak i Louise Hompe, która we wtorek prowadziła pierwszą grupę, podkreślali, iż byli zaskoczeni tak wysokim poziomem i wiedzą uczestników. Nic w tym jednak dziwnego, gdyż w tych nieprzychylnych styczniowych warunkach na kurs zdecydowali się tylko prawdziwi pasjonaci. Zawsze jednak miło usłyszeć słowa pochwały.
           Kolacja, tym razem składająca się z chińskiej kuchni (uwielbiam chińszczyznę w Holandii, nigdy się na niej nie zawiodłam!!!), przebiegała już w swobodnej atmosferze, stres egzaminacyjny był w końcu już za nami. Po posiłku Peter Spahn zabrał nas znowu na halę. Jasper, który miał być przykładem konia na lonży, niestety okulał, więc przeszliśmy od razu do pracy pod siodłem. Na dwóch koniach pokazywał nam poprawną pracę ujeżdżeniową z koniem fryzyjskim zwracając uwagę na mniej i bardziej subtelne różnice między tą rasą, a innymi.
           Na koniec była jeszcze krótka lekcja powożenia fryzami, którą Daniel uważnie śledził, a my z Asią przesiedziałyśmy w ciepłym barku grzejąc przemarznięte nogi i gawędząc sobie z Michałem Rapcewiczem głównie o sznaucerach, licząc na nagranie całości przez wytrwałego miłośnika powożenia. Niestety, sprzęt zawiódł, bateria się wyczerpała i ta część lekcji pozostanie dla nas stracona.
           Wrażenia z kursu wynieśliśmy jak najlepsze, wszyscy postulowaliśmy o kolejną część, bo w przypadku wiedzy stare powiedzonko "apetyt rośnie w miarę jedzenia" sprawdza się idealnie. Czy nasze prośby zostaną wysłuchane? Annet z biura KFPS poprosiła, byśmy poddali jej pomysły tematów, które chcielibyśmy przerobić. Teraz pozostaje czekać na efekt.
 
web stats stat24